/  STARTalleycat? , wydarzenia , coś jeszcze , kontakt , linkiALLEYCATY - klasyfikacje , komenty , FORUM , NIUSY /
ŻENIMY SŁONIA Z LOTKĄ, URODZINY: KASPIO, NIEBIESKIEJ, SŁONIA, BLANTKA, GLACY

9 WRZEŚNIA 2006 17:00


START: Królewska 27


CREW: KASPIO
- SKOMENTUJ -

- TRASA

- KLASYFIKACJA

- FOTKI

- http://cayco.pl/rowery...


LINK DO ZDJĘĆ Marysi i Rafała
http://cayco.pl/rowery/Alleycat/Warszawa/2006-09-09_Slub_i_alleycat_Kaspio/index.html

KRÓLEWSKA
AKADEMIA MUZYCZNA OKÓLNIK
SOBIESKI NA ZAWISZY
ANGEL ZIELNA
KRÓLEWSKA
KACZA
BEDNARSKA
BARTOSZEWICZA
AL. PRZYJACIÓŁ
KRÓLEWSKA
KRUCZKOWSKIEGO
BAGATELA
WIEŻA
KRÓLEWSKA
RADIOSTACJA KONPNICKIEJ
PARK MOCZYDŁO GÓRKA
ELBA

1 BANDIT
2 MRÓWA
3 VIKTOR
4 JACA
5 SOKÓŁ (first fix)
6 SAIGON
7 ???
8 RADZIO?
9 BATORY 555
10 ?
11 ?
12 MICHAŁ 13
... ???
ELA (first women)
BATMAN (last place)



11.09.2006 godz. 19:15 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
;-)

11.09.2006 godz. 21:09 IP ...191.183
Nick: piki E-mail:
Wyscig fajny, ale z tymi wynikami to dupa :/

12.09.2006 godz. 10:25 IP ...107.100
Nick: Batory 555 E-mail:
a 9-ty byłem ja :P

14.09.2006 godz. 23:16 IP ...33.189
Nick: mihał E-mail:
a ja ponoc 12

15.09.2006 godz. 11:59 IP ...48.56
Nick: cayco E-mail:
Fajnie się jeździło ale naprawdę, mogliby chociaż policzyć tych co na metę przyjechali a nie tylko pierwszą 10...

17.10.2006 godz. 00:05 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Cayco :> a cóż to za tajemniczy oni liczyli tą pierwszą dziesiątkę? A może "ci oni" tylko umieją liczyć do 10? :) ...ja policzyłem tych kilku, co przyjechało przede mną i tych kilku, co za mną - i tak właśnie wpisałem. Teraz Ty Cyaco wytęż pamięć i jakoś wspólnymi siłami uzupełnimy tą top-secret listę ;)

15.09.2006 godz. 12:44 IP ...227.102
Nick: sokol E-mail:
to tzreba byla szybciej nuzkami przebierac:P a tak na serio, to szkoda, ze prawie wszyscy pozapominali o co w alleycatch chodzi. wygrywanie/klasyfikacja/ to niewszystko, choc mily dodatek. a jak bedi powiedzial, ze na tym alleyu neibylo klasyfikacji bo wygrali wszyscy! bawisz sie=wygrywasz. mialy byc tylko 1 mijsca w kilku kat, i tyle. zabawa , zabawa moi drodzy. pozdro:)

20.09.2006 godz. 12:32 IP ...245.194
Nick: radzioi E-mail:
a 5 to byłem ja i basta

17.10.2006 godz. 00:07 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
radziu nie mogłes byc piaty, nie ma bata, bo ja przyjechałem 4 a zaraz za mna Sokół, także co najwyżej 6 jeśli potwierdzisz, że przyjechałes przed sajgonem :)

20.09.2006 godz. 23:01 IP ...142.53
Nick: ... E-mail:
co do wypowiedzi sokoła to kiedyś liczył sie sam fakt uczestnictwa kiedyś to była zabawa ale pewnie wielu z Was nie pamiętam tych czasów... i ten alleycat był nawiązaniem do tego iz nie liczy sie klasyfikacja a samo uczestnictwo

25.09.2006 godz. 16:04 IP ...202.246
Nick: gustaw E-mail:
no fajnie, fajnie, wspolzawodnictwo, rywalizacja... szkoda tylko ze nawet nie wiem który przyjechalem, kto byl przedemna, a kto za mna. wkurza mnie to ze ostatnio na alleyach wszyscy maja to gleboko gdzies. wkurza mnie ze ludzie którzy nie pozaliczali wszystkich punktow zajmuja wysokie lokaty, bo komus nie chcialo sie zebrac manifestow, gdy ja zapierd...am przez caly wyscig!

26.09.2006 godz. 12:02 IP ...246.68
Nick: sokol E-mail:
ej G. przeczytaj raz jeszcze posty powyrzej. wspolzawodnictwo, rywalizacja to na wyscigach/maratonach/itp. jest istotna. gdzie te usmiechy na starcie, gdzie radosci? zamiast tego, pierdzenie ze stresu i pot na szyi przez startem...eeeee to nie tak. pozdro

26.09.2006 godz. 20:29 IP ...191.183
Nick: piki E-mail:
Tyle, ze "wyniki" wcale nie wykluczaja dobrej zabawy. Jest fajnie nawet jak jestem ostatni, ale chcialbym jednak wiedziec, ze bylem ostatni. Wcale nie chodzi tu o to zeby za wszelka cene wygrac, tylko uwazam, ze startujacym nalezy sie informacja o miejscu jakie zajal. Zreszta w koncu to jest "wyscig kurierow", a nie "przejazd kurierow"

17.10.2006 godz. 00:10 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
...a w ogóle, o jakie klasyfikacje chodzi, o te tutaj na stronie? Aż takie nieważne, nieistotne się stały, że tak bardzo ożywiło to "dyskusje" na ich temat?:)
Sokół? Alleycat to zabawa? No tak! A klasyfikacje to, co niby? - Plebiscyt Przeglądu sportowego? :) Wygląda na to, że chyba dla Ciebie tak, bo jak na razie Ty masz w związku z nimi bardziej twardy orzech do zgryzienia niż ci jacyś tam, co "zapomnieli".
Zastanów się też, czy nie łatwiej jest przeciąć wrzód na własnym tyłku niż szukać źdźbła w cudzym oku?:>


17.10.2006 godz. 00:13 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Tym krzewiącym ducha zabawy i rozrywki oraz tym rzekomo opętanym klasyfikacjami jak i również sobie:) życzyłbym więcej wzajemnej tolerancji, ogólnego dystansu, poczucia humoru i mniej patrzenia bykiem jak by się stało po jednej ze stron barykady. Kiedyś może obudzimy się z tego koszmarnego snu i okaże się, że stoimy po jednej stronie.

17.10.2006 godz. 00:15 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli każdy kij ma dwa końce :)
Trudno żeby takie samo spojrzenie na alleycat miał "weteran" i np. osoba, która je dopiero ledwo liznęła. Tak samo myślę, że podejście weterana do alleycata zmieniło się w czasie. Wyhasał się, wyżył... aż wreszcie okrzepł, dojrzał, zmieniły się priorytety.
Także no stress, żeby nie wyszło, że wkurzam/wkurzamy się tak naprawdę na samego siebie, tylko takiego z przed lat. "Alley Koty" też prawdopodobnie kiedyś "dojrzeją", napuszą futerko, obrosną w tłuszczyk i już nie będą się "ścigać" tylko "uczestniczyć" :)
Zdawało mi się, że cudowność alleycata polega na tym, że wszyscy możemy stanąć ramię w ramię obok siebie, nie zależnie od ideologii, stażu, poglądów... "pierdzenia", "uśmiechania się".


17.10.2006 godz. 00:17 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Hehe:) teraz zaprezentuje takie moje małe Alleycatowe Savoir-Vivre - ala jaca75. (może warto by było coś takiego wspólnie stworzyć, ucinając raz na zawsze wszelki spory i tarcia?)

Spróbujmy obejrzeć jedną stronę medalu - patrząc oczami "organizatorów".
Zawsze muszą podjąć jakiś mniejszy lub większy wysiłek organizacyjny, chociaż oczywiście więcej jest w tym zapewne przyjemności, zabawy niż ciężkiej pracy. Wykombinować trasę, obstawić punkty, zrobić szprychówki, czasem zapewnić miejscówke na metę itd.
No tak całościowo zapewniają innym "zabawę". (której jednym z elementów jest "wyścig kurierski" a nie "przejazd kurierski" jak słusznie zauważył Piki :)

Nie dziwie się, że może być to wtedy dla nich co najmniej wkurzające, gdy nagle na koniec masa ludzi rzuci się z jkimiś pretensjami i wielka afera o złote kalesony się robi.
Bardzo często na alleyach były jakieś niedociągnięcia, na które dla własnego i pozostałych zdrowia najlepiej jest przymknąć oko. Te błędy też są elementem tego całego alleycatowego żywiołu.
W tym przypadku się zgodzę, (ale chyba tylko w tym?) to nie międzynarodowe kolarskie mistrzostwa z fotokomórkami i sztabem niezależnych arbitrów by wymagać rzetelności na jakimś wygórowanym poziomie.

"Organizator" to jedyny niezawisły sędzia sprawiedliwy:) i jego ostateczne decyzje nie podlegają dyskusji. Łącznie z taką, "że nie ma klasyfikacji i wygrali wszyscy":) Komentować je brzydko z wielkim oburzeniem, (ale z dystansem i dowcipem - czemu nie;) raczej źle świadczy o komentującym a nie "organizatorach".
Choć mi ta ostatnia "decezyja" osobiście się nie podobała, tzn żadna dla mnie tragedia, że "oficjalnie" nie było klasyfikacji.
Tylko, że z tych podobno nie istotnych wyników wyszła jakaś wielce poważna "polityczna" manifestacja z karceniem i "wytykaniem"/szukaniem winnych - byliście niegrzeczni, nie umiecie się bawić - to nie będzie wyników:)

Dalsze moje bystre wywody będą już tylko o tej drugiej stronie medalu.
No i naprodukowałem się, także ostrzegam - będzie długie.


17.10.2006 godz. 00:20 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Heh :) Sory Sokół, ten uśmiech aż tak bardzo beztrosko Cie uskrzydlił?
Niezła faza :/... rzucasz ogólnikami i równo jedziesz nimi po wszystkich (z tej większości, co zapomnieli).
Posiadasz jakiś szósty zmysł, przenikający przez myśli innych - pozwalający poznawać i oceniać źródło czyjejś motywacji? Dostałeś boskie namaszczenie i teraz jesteś w jakiejś komisji śledczej? :)

Może lepiej pokaż palcem, kto i co dokładnie zapomniał. Bo tak z twoich słów może, np. wynikać, że ze startujących Ty jesteś tym jedynym "rozrywkowym" prawidłowo ideowym, który się ostał na polu boju. A cała reszta to opętana klasyfikacjami hołota, która nic poza nimi w alleyach nie widzi.
Prowadząc te głupie klasyfikacje, pewnie jestem na czołowym miejscu - na czarnej liście tych, których dosięgnie Twoja święta inkwizycja? ;) Tylko, jeśli masz coś np. do mnie, to dlaczego "rzucasz się" na "wszystkich"?

Na jakiej zasadzie oceniasz podejście innych do alleyów? Dając sobie to "skromne" prawo, można automatycznie uznać, że Twoje nastawienie jest absolutnie nieskazitelne? :)
Zresztą, co mnie to, ja bym nie wiedział, według jakich kryteriów poddać cie lustracji. No... ale czy i ja też tak mogę? Tylko kurde nie wiem czy wypada. I mam to z resztą gdzieś z jakich powodów się ścigasz/uczestniczysz i wali mnie Twoje pierwsze miejsce na ostrym, które zdobyłeś niesiony tylko tym szerokim uśmiechem, świetnie się bawiąc i w ogóle nie kręcąc korbą:)
Z pewnością nie jestem tak wyluzowany jak Ty, ale nigdy nie wpadłem na pomysł, żeby się komuś "przyglądać" na starcie czy "pierdzi i poci się ze stresu".

Skoro klasyfikacje są tylko miłym acz nieważnym dodatkiem to... co to w ogóle za temat, po co sobie strzępisz język i dlaczego Ty m.in. robisz z tych idiotycznych nieważnych klasyfikacji wielką politykę? (tzn. dorabiasz politykę do - nie podawania klasyfikacji)


17.10.2006 godz. 00:24 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Trzy kropko proponuje Tobie zgolić tą długą siwą brodę, która już wkręca Ci się w łańcuch i przyjechać na jakiś "nowy" alleycat. By przekonać się na własne oczy, że te startujące "diabły" nie są takie straszne jak je malują :)

Poza tym swoją osobą będziesz dawał świadectwo i przykład - tej wspaniałej alleycatowej poprawności.
Miło, że zaszczyciłeś "nas" swoją obecnością i szkoda że nie wpadasz częściej. Ciekawe dlaczego, do wypowiedzi skłoniły Ciebie dopiero, te tak bardzo nieistotne klasyfikacje? :)
No tak niby nieważne, drobny szczegół... ale chyba troszkę działają? - przynajmniej na podświadomość :)?

Uważam, że wyssałeś sobie z palca pewną tezę i próbujesz ją mechanicznie przypisać dużej grupie - "Uczestników". Wypowiadając się w ich imieniu i wmawiając, co jest dla nich ważne a co nie.
Jak widać nie tylko ścigając się/uczestnicząc w alleykacie można się zagalopować:) Odkryłeś to moralne zepsucie za pomocą ankiety? Czy wywróżyłeś te daleko idące wnioski z fusów? Jakim kluczem posługujesz się w tych ocenach? Również - np. kontrola potu i zapachów pierdnięć? Czy automatycznie uznajesz za tych niezdrowo nakręconych - pierwszą 5 z dowolnej klasyfikacji? A może 10, 15. Gdzie przebiega granica tego szaleństwa?
Czy każda klasyfikacja z każdego alleya to też kolejna świetna okazja do stworzenia takiego podziału - na uczestników i "psychopatów"?

Ja uważam, że każdy już sam najlepiej dobrze wie, dlaczego chce się ścigać/uczestniczyć. Wielką chorą pomyłką było by gdyby nadszedł czas, w którym ktoś zapragnąłby wnikliwie przyglądać się temu oraz należałoby się z tego tłumaczyć.
...i to z czego ??? z powodów uczestnictwa w alleykacie??? :)) który jest jedynie, "zabawą rozrywką" nie żadnym "wyścigiem/ maratonem". A przede wszystkim kto przed kim ma się tłumaczyć?
No ale chyba właśnie ten czas nadszedł? Bo ja jakoś poczułem się zmotywowany, zmuszony... i się tłumacze. Można jeszcze dodać - no bo wiadomo tłumaczą się winni :(

...po prostu gól mi podskakuje na wysokość samej iglicy Pałacu Kultury i Nauki :), kiedy ktoś próbuje - porywa się, by całe moje długie uczestnictwo/ściganie się, zajawkę alleycatową sprowadzić tylko do klasyfikacji/punktacji. Że w ogóle ktoś postanawia w to wnikać i próbuje mnie m.in. oceniać. (Co to kogo obchodzi... jeśli nawet klasyfikacje byłyby sensem mojego życia :)

Gdybym się bardzo postarał, to ze swojego palca mógłbym wyssać np to:
...nie wiedze żadnej czarnej zarazy zagrażającej alleyom i żadnej takiej, która już je przeżarła na wylot. Jeśli jest kilku oszołomów(ze mną na czele? :/) którzy rzekomo świata nie widza poza klasyfikacjami. To w jaki sposób stało się to prostą drogą do tak aroganckiej oceny całej grupy - "prawie wszyscy", "większość".

To był bardzo fajny alley, no ale w wielu podobnie mniej lub bardziej fajnych brałem już udział. Jeśli przez nie podanie klasyfikacji mial stać się orginalny, chlubnie wyróznić. To dla mnie paradokslanie wlasnie podkreślił wagę tych rzekomo nieistotnych klasyfikacji. Takie nie ważne a jednak jest czym szafować/licytować.
Jeżdżę od początku i nie widzę większych znaczących zmian. Wcześniej nie było klasyfikacji i ludzie też się "ścigali" - w ramach "chorej ambicji";)
Na pewno brakuje mi dawnej atmosfery i ekipy, która przychodziła. Ale atmosferę tworzą ludzie a gdy inni ludzie przyjeżdżają to wiadomo, że ta atmosfera też jest inna co nie znaczy gorsza.

"Kiedyś liczyło się uczestnictwo a nie klasyfikacje" - to stwierdzenie jest dla mnie kompletną abstrakcją. W taki oto prosty sposób podsumowałeś dziesiątki, aleyow i kilkuletni okres, gdy się odbywały oraz dziesiątki osób w nich startujących. Dzieląc i pakując jednych do jednego lepszego worka a resztę do drugiego gorszego. Czy można poprowadzić jakaś grubą kreskę przy określonej dacie - oddzielając te moralnie lepsze alleycaty od tych gorszych?
Chyba wszyscy z obu worków jak by nie patrzeć są uczestnikami, co się liczy.. prawda? Należy się chyba za to minimum szacunku i chwały - tego "liczyło się" ;)
...no a "targanie za uszy" to chyba nie najlepszy sposób okazywania szacunku?

Na czym polegało liczenie się tego uczestnictwa kiedyś?? Cofając się myślami wstecz nie widzę nic charakterystycznego, co można byłoby pod to podciągnąć. Fajnie jak byś rozwinął swoją myśl, bo pewnie nie dostrzegasz tego, że swoim nieprzemyślanym generalizowaniem wielu nie winnym "z tej większości, co zapomnieli/nie pamięta" nadepnąłeś na odcisk :)


17.10.2006 godz. 00:27 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Także Panie weteranie trzykropku może jednak to u Ciebie na starość pojawiły się jakieś problemy z pamięcią?
Adrenalina, endorfiny, zajwka - mówi to Panu coś?
...bez ścigania, prędkości, gonitwy za "świętym gralem", nie było by tylu emocji, tylu historii, przygód i hardcorowych jazd - którymi można się później ze sobą podzielić. Opowiadać, opowiadać... wspominać, przeżywać z uśmiechem i łezką kręcącą się w oku ;)

A Wyścigi Wtorkowe - przecież to było totalne cięcie w trupa. Ja raczej odpadałem, nie wytrzymywałem tego ostrego "tylko dla zabawy" tempa:)
Także mam poważne obawy, że samo uczestnictwo nie dostarczy tej adrenaliny. A jeśli już dostarczy to napewno nie w takich ilościach i nie w tej jakości:))

Podpisano:
...kiedyś uzależniony oraz będący na nieustannym głodzie adrenalinowo-endorfinowym. jaca vel jaca75 :)

(Czy teraz już zostanę rozgrzeszony?:)


17.10.2006 godz. 00:30 IP ...217.35
Nick: jaca E-mail:
Jeśli chodzi o klasyfikacje to chyba niczym nigdy nie cieszyłem się bardziej, niż moim 225 miejscem w Global Gutz w 2002 roku. Miałem wielką, radochę gdy wlazłem na stronę i mogłem zobaczyć tą ogromną liczbę międzynarodowych uczestników... a wśród nich ja. Byłem dumny ze swojego 225 miejsca :))

Także w pewien sposób klasyfikacje są dla mnie istotne. Tak jak w tym przypadku - mam z nich czasem ogromną radochę:) Ale jest w tym tlko jakieś 10% takie osobistego podjarania. Reszta(90% - czyli m.in stworzenie jej tu na stronie) - to troska o symboliczne docenienie KAŻDEGO uczestnika - podaniem klasyfikacji właśnie.
Dlatego zawsze byłem, jestem i będę za ich publikowaniem w CAŁOŚCI. Ostatecznie, gdy jest jakieś "ale", można pójść na kompromis i podać ją w porządku alfabetycznym.

No i jak? W związku z tym moja diagnoza opętania jest pozytywna? Zakładając, że tak - to w mojej ocenie o wiele bardziej poważnym "jebnięciem" będzie czyjaś postawa, która, będzie mi to wytykać, wnikać, patrzeć na ręce, łańcuch, oceniać uśmiech, poty. Próbować nawracać - na siłę uszczęśliwiać?

Najlepiej niech każdy się zajmie swoją własną zabawą... "baw się i pozwól bawić się innym". Nie odbieram nikomu tym ani czymkolwiek innym prawa do poruszania się w alleyu dowolnym (wedle własnego uznania) tempem.

Poza tym "tempo" i szerokość uśmiechu to rzecz bardzo względna. Dla jednych moje może być żółwie a dla drugich strusie. Z uśmiechem podobnie: za wąski albo za szeroki. Jak znaleźć wtedy kryterium i złoty środek by oddzielić to ziarno od plew :) To rzecz gustu... a wiadomo o gustach się nie dyskutuje. :>

Pomijając atmosferę, klimat, fajnych ludzi, którzy zgodnie z "zasadą nr 1" :) mają okazję się spotkać. To sam wyścig jest wyścigiem i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
Właśnie istotny w nim jest też ten element rywalizacji. Tak samo jak istotny jest w skidach, stójkach, sprintach itd. Wyznacza jakiś naturalny cel, sens, złotą czystą jasną zasadę daleką od jakiegoś kumoterstwa.
Tak jak można się zatracić w wygrywaniu/klasyfikacjach, zdobywaniu za wszelką cenę najwyższego "trofeum". Tak samo myślę, że można się zatracić w drugą stronę - czyli zapaść na alergie, niestrawność-wymioty z powodu klasyfikacji:) Jak jeszcze dojdzie do tych problemów "żołądkowych" dorabianie teorii, że np. alleycat nie jest wyścigiem oraz tendencja do tropienia i palenia czarownic, które o "coś" się podejrzewa no to już jest całkiem pięknie :)

Jedno i drugie jest skrajnością i oba zjawiska nie są niczym fajnym. Po środku tego stoją "biedne żuczki", które przy okazji dostają po głowie. (z którymi zresztą się identyfikuje i nie wrzucając nikogo do żadnego worka - uważam ich/nas/mnie ;) za większość)
Pewnie ze zdziwieniem oraz uśmiechem politowania zastanawiają się, o co chodzi w tych tarciach.
Wtedy lepiej nie pytać, "który przyjechałem" żeby nie wywołać 3 wojny światowej:))


04.11.2007 godz. 10:15 IP ...20.195
Nick: kermit E-mail:
Nie wiem czemu na 7 miejscu są znaki ? przecież to ja tam byłem
lub być powinienem. pozdro


05.11.2007 godz. 01:14 IP ...187.144
Nick: jaca E-mail:
Nie pij tyle więcej. A jak już wytrzeźwiejesz to teleportuj się z tego 2006 roku do 2007: Kaspio7
jesteś tam wpisany.



DODAJ KOMENTARZ
 Nick:  (max 32)
 E-mail:  
 Treść:
 (max 1500)
     
ALLEYCAT WARSZAWA
Stronę otwarto:1229razy