ALLEYCAT - Kurierskie rowerowe zawody (gra, zabawa miejska)  odbywające się na terenie miasta.
Wzorowany jest w dużym stopniu na zwykłej, codziennej pracy kuriera - indywidualisty poruszającego się własnymi KOCIMI ŚCIEŻKAMI*. Głównym założeniem jest zaliczenie w jak najkrótszym czasie wszystkich punktów kontrolnych, w dowolnej kolejności i dowolnie przez siebie obraną trasą. Wygrywa pierwsza osoba która dotrze na metę z kompletem wszystkich potwierdzeń obecności na punktach oraz gdy wykonała prawidłowo ewentualne dodatkowe zadnia. Teoretycznie najistotniejsza w allejkacie jest strategia, znajomość miasta, skrótów, jednak mocna kondycja też się przydaje. By osiągnąć dobre miejsce w praktyce okazuje się, że dużo również zależy od szczęścia.

Niemal w każdym mieście gdzie znajduje się grupa kurierów, jest organizowana jakaś forma takiej zabawy. Nikt nie jest w stanie określić gdzie dokładnie to wszystko się zaczęło ale pierwszą regularnie spotykająca się w tym celu grupą była - Toronto Alley Cat. Założył ją John Englar znany przez wszystkich jako Johnny Jet Fuel od nazwy jego sklepu - "Jet Fuel Shop". W połowie lat 80 Englar i jego przyjaciele, kurierzy i byli kurierzy, wybierali się na późno nocne przejażdżki po Toronto. Englar wyjaśnia - cała idea, polegała na jeździe po centrum miasta i jego architektonicznym otoczeniu, poznawaniu miasta jakim jest naprawdę i zarzynaniu rowerów na maksa.

Wieść na temat istnienia alleycatów do Warszawy przyniósł Maka, który był przez jakiś czas kurierem w Toronto. Właśnie on wraz z Bedim rozkręcili na początku imprezę zwaną - "Wyścigi wtorkowe" można je uznać zaczątkiem alleycatów w Warszawie. Odbywały się przez pewien czas regularnie co tydzień, trasa zwykle była taka sama i z góry była wszystkim znana.

  W odróżnieniu od alleycatów nie było na niej żadnych punktów kontrolnych, dlatego przejazd charakteryzował się jazdą w zwartej grupie i szybkim tempie. Swoistym powrotem do źródeł i uczczeniem wtorkowej tradycji był nocny przejazd zorganizowany w przededniu VI Mistrzostw Polski kurierów rowerowych. Poprowadzony był historyczną "pierwszą" trasą.
Warszawa również może poszczycić się znaczącym wkładem w miejsce historii :) Przed wojną jak również po wojnie odbywały się w Warszawie wyścigi gazeciarzy tzw. - WYŚCIGI MAJDANIARZY. Nie wiele to miało wspólnego z Alleycatem, był tylko start i meta. Jednak podobna forma ich pracy, (i w końcu poruszali się rowerami) duchowo zbliża ich z nami - dzisiejszymi kurierami rowerowymi. Chłopaki też pewnie mieli sporą zajwkę i niezłe jajca na tych wyścigach, nie gorsze od naszych. Trudno więc powiedzieć gdzie był początek, czy Toronto, czy Warszawa i czy przed wojną czy po wojnie :)
W Polsce I Alleycat odbył się w 1999r w Gorzowie Wlkp. zorganizowany przez Masakrę również kurierującego w Kanadzie.

Alleycaty wychodząc poza zwykłe nieformalne uliczne zawody stały się inspiracją dla środowiska kurierów do "poważnego" organizowania  Mistrzostw Świata, które odbywają się co roku.

Skandalem było by ustalać-spisywać zasady czegoś tak totalnie nieformalnego. Ale tak zgaduję? że formalnie alley jest spontanicznym niezorganizowanym przejazdem zainspirowanym niezobowiązującym spontanicznie (i chóralnie?) rzucanym hasłem. Jako, że jest to generalnie symulacja pracy kuriera to dokładnie poruszamy się w tej samej rzeczywistości. W której istnieją normalne prawa i każdy odpowiada indywidualnie za ich przestrzeganie oraz ogólnie - sam za siebie (nie wiem dlaczego w tym miejscu niektórzy się szczycą i doszukują czegoś undergrandowego - nie ma tu nic ponad to z czym 100tki kurierskich rowerowych mróweczek na całym świecie mają styczność na co dzień). Trasa, tępo - nic nie jest narzucane i z góry ustalone, pełna swoboda wtapiająca się naturalnie w miejski krwiobieg, która nie wymaga specjalnego statusu i traktowania.

* moje autorska nadinterpretacja nawiązująca do kotów chodzących własnymi ścieżkami. Alleycat w dosłownym tłumaczeniu to po prostu: dachowiec - "swojski", miejski, dziko żyjący kocur, który z pewnością zna okolicę jak własną kieszeń :)



AlleycatWawa